Friday, March 18, 2011

Hands down


Nadszedł czas na drugi post bo zebrało się trochę materiału którym chciałbym się z Wami podzielić. Tym bardziej, że szykuje mi się trochę pracy na nadchodzące dni więc wrzucę następną paczkę rzeczy niedługo. Pominę oczywiście tutaj codziennie ciskane vlepki, które możecie zobaczyć klikając tajemniczy guzik po prawej --->


Najpierw może rzecz chronologicznie pierwsza. Drugiego kwietnia ukaże się nowy numer "Kolektywu" (to już 8). Cisnąłem do niego 7 plansz i po lewej widzicie jedną z nich. Scenariusz do komiksu o latarniku cisnął Janek Mazur i szykujcie się na kawał naprawdę dobrego komiksowego rzemiosła. Przemogłem się rysując to i wziąłem do reki długo zapomniane przeze mnie piórko i tusz. Wyszło całkiem fajnie, tym bardziej, że całość rysowałem na formacie A3 i po zeskalowaniu do A5 ilość szczegółów i pierdółek powrzucanych tu i ówdzie robi wrażenie. Druga ważna kwestia a'propos wspomnianego komiksu jest taka, że po raz chyba 2 czy 3 w życiu rysowałem plecy konia. Komiks jest (w miarę możliwości) realistycznie wymuskany do bólu. kosztował mnie 3 tygodnie pracy (w rzeczywistości wychodziło około plansza/dzień ale przy moim trybie życia rozciągnęła się kwestia do 3 tygodni) i wielką plamę na środku dywanu po tym jak słoiczek z tuszem "się" rozlał. RADA QR'y DOMOWEJ: Vanish wybielacz nad wybielacze!

 Część z Was pewno już to zna więc tak wrzucam dla tych, którzy nie mieli przyjemności odwiedzać vlepek. Zrobiłem ładny logo-banerek, żeby przypomnieć sobie jak się rysuje w wektorowych programach. Muszę przyznać, że jestem zachwycony efektem. Nigdy wektor mi nie leżał dopóki nie odpaliłem nowego illustratora. Nie wiem jak chłopaki z Adobe to zrobili ale nagle (dobra; ostatnia wersja, którą używałem, była jeszcze sprzed epoki CS) rysowanie ścieżkami stało się niewiarygodnie przyjemne. Warto wspomnieć, że w Photoshopie też ta kwestia się mocno poprawiła.

Skończyłem kolorować vlepkę w Chun Li. Obrazek ten przeszedł chyba przez 40 różnych wersji kolorystycznych, rozbieleń, przyciemnień, warstw maskujących i innych manipulacji robionych mniej lub bardziej przypadkowo. I tak nie jestem do końca zadowolony z tych kolorów ale nie mogłem już nad nim dłużej siedzieć. Najgorzej chyba wyszły wzorki na bluzce, za małe stopy, dziwaczne palce w dłoni i tkanina która nie wygląda jak powinna. Właściwie zadowolony jestem w pełni tylko z twarzy, włosów i tasiemek. Oczywiście nie mówię, że jest to bardzo zły obrazek, po prostu wiem, że oczekiwałem trochę innego efektu i nie wiem jak go osiągnąć. Może jeszcze wrócę do tego, ale póki co zostawiam jak jest i biorę się za Ling Xiayou

Na koniec dwie plansze ze zrzutami bazgrołów z mojego szkicownika. Pierwsza z bardziej cartoonowymi rysunkami. Po lewej łatwo rozpoznać szkic do mojego facebookowego avatara (kto widział to wie; kto nie widział niech idzie TUTAJ). W oryginale wrzuciłem deskorolkę, potem jednak wywaliłem ją na kompie bo obrazek tracił charakter. Prawy górny róg to koncepty postaci do pewnej rzeczy (która póki co ma chyba status śmierci klinicznej przez ilość dziwnych problemów, które się narodziły w życiu pozarysunkowym). Niżej dwa rysunki: chibi, przerobione potem na vlepkę, i narysowane w trakcie rozmowy z Belem i szkic kolesia, którego zobaczyłem w McDonaldzie:)

Druga plansza szkiców. Pojawił się jakiś czas temu na soup'ie gif z twarzami różnych ludzi. Fajnie był zrobiony i ładne zdjęcia tam było widać, więc w ramach powrotu do klasycznego rysunku narysowałem kilka portretów. Widać wyraźnie, że miałem czteroletnią przerwę w klasycznym rysowaniu. Widać brak pewnej kreski, szarpane cieniowanie, krateczki, rozjechane proporcje twarzy i masę błędów na które jestem zły. Pokazuję więc, żeby udowodnić, że coś robię i pracuję nad sobą. Oby następne były lepsze.





Tak więc kończę dzisiejszy pic-dump. Czekam na komcie :*

1 comment:

  1. Kopiesz dupale bro! Cieszę się, że ciśniesz tak wiele różnorodnych rzeczy.

    ReplyDelete