Sunday, May 13, 2012

Komiksowa Warszawa 2012

Przeważnie nie piszę recenzji i opinii na temat wydarzeń kulturowych, które dzieją się w moim życiu. Tym razem jednak, zrobię wyjątek od tej reguły. Pojawiłem się wczoraj na szumnie zapowiadanym w Komiksowie Festiwalu Komiksowa Warszawa (połączonym z Targami Książki). Kosztowało mnie to wyjazd do Warszawy w wyjątkowo paskudną pogodę i powrót do Łodzi razem z grupką rozradowanych fanów Mariusza Pudzianowskiego, dlatego, pomimo, że sam wyjazd byl bardzo udany, postanowiłem wylać trochę goryczy na to co spotkało mnie w Pałacu Kultury i Nauki. Pierwszym niemiłym zaskoczeniem było umiejscowienie kas. Mieliśmy nieprzyjemność stania pod gołym niebem w ciągnącej się metrami kolejce i podziwiać jak panie z 4 otwartych kas nie wyrabiają się z wydawaniem biletów tłumowi ludzi, kóry przybył na Targi. Obok minęła nas pani Jolanta Kwaśniewska spiesząca się na swoją prelekcję. Pomyślałem: "Wow! może to jednak dobry pomysł połączyć KW z Targami Książki: takie osobistości przyciągną wielu ludzi i może uda się jakoś rozpromować komiks!". Moje pozytywne myśli zostały jednak przerwane nagłym atakiem pana komentującego dość natarczywie czerwony kolor włosów Justiny. Facet pozwalał sobie na wyjątkowo nieśmieszne i płytkie żarciki i oczekiwanie we wspomnianej kolejce stało się jeszcze bardziej uciążliwe. Pamiętajcie o ciągle lejącym się na nasze głowy deszczu i wszechobecnym tłoku.
Po kilkunastu minutach dobiliśmy się do kasy, kupiliśmy bilety i udaliśmy się w stronę drzwi. Tutaj pierwsze zaskoczenie: nikt wspomnianych wejściówek nie sprawdzał. Troszkę zaskoczeni weszliśmy do środka i zobaczyliśmy wielką grupę ludzi tłoczącą się przy drzwiach po lewej stronie. Tak to było oczekiwane przez nas sprawdzanie biletów. Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, że zamiast sprawdzić je raz na wejściu, należy kontrolować ludzi przy przechodzeniu pomiędzy KAŻDĄ salą. O ile pierwsza bramka była ok, o tyle następna wiązała się już z przekopywaniem plecaka i ton ulotek w poszukiwaniu tego małego kartonika. I oczywiście ze znoszeniem złych spojrzeń tych pierdyliardów ludzi przewalających się przez Targi. Nie wiem kto wpadł na ten genialny pomysł by tak wielką imprezę umieścić w malutkich salkach PKiN. Nie dało się przejść od stoiska do stoiska, jeśli ktoś chciał coś kupić musiał liczyć się z tym że zostanie stratowany bo każde zatrzymanie wiązało się z gigantycznym zatorem blokującym ruch w całej sali. Szczególnie koszmarnie wyglądało to na stoisku Pruszyńskiego gdzie jednocześnie było tez spotkanie z dwoma autorami co potroiło liczbę ludzi kręcącą się dookoła stanowiska. Jeżeli pamiętacie scenę z Matrixa kiedy ławice robotów atakowały Syjon, to wyobraźcie sobie, że czułem się jak ten generał na mechu. Chciałem kupić kilka książek jednak po tym jak dostałem łokciem w brzuch od jakiejś pani rzucającej się z histerią na książkę jakiegoś polskiego bloggera, cała ochota mi przeszła.
Na osobną uwagę zasługuje stanowisko Ambasady Francuskiej będące największym punktem pozytywnym całej imprezy. Pomimo dość nikłej selekcji komiksów, Francuzi obronili się zaproszeniem prawdziwego barda, który z gitarą opowiadał w bardzo żywy sposób treść książki dla dzieci, którą napisała jego siostra. Opowiadanie prościutkie ale bardzo ciekawe, zilustrowane wspaniale przez narrację tego faceta sprawiło, że szare półki z książkami nagle nabrały kolorów.
Kiedy już stwierdziliśmy, że mamy dość tego co się tam działo (np. moje kilkunastominutowe oczekiwanie na możliwość zdobycia podpisu Henryka Sawki, który z jakąś panią wspominał czasy podstawówki) postanowiliśmy poszukać festiwalu komiksowego. Rok wcześniej odbywał się on w podziemiach Pałacu. Tym razem udało się go przenieść w sam środek targów pomiędzy salę z literaturą Żydowską i prezentacją Empiku (co biorąc pod uwagę ostatnią głośną kłótnię w Komiksowie jest dość ironiczne). Moim zdaniem ta decyzja także była chybiona. Kilka stoisk nie wyróżniających się niczym od reszty targów, 3 plansze Rosińskiego na krzyż i stanowisko autorskie schowane gdzieś za filarem tworzyły obraz nędzy i rozpaczy. Zero komiksowego klimatu, brak ciekawych premier i prelekcje przyciągające nikłą ilość osób (spotkanie z wspomnianym autorem Thorgala na które przyszło 20-30 fanów?) to właściwie wszystko co mogę powiedzieć na ten temat. Wydaje mi się, że stolica 38 milionowego kraju mogłaby zaoferować coś więcej, bo Komiksowa Warszawa w tej formie ma się nijak nawet do Łódzkiego MFK (już nie mówiąc o tym co się dzieje w innych krajach). Przybiłem piątkę spotkanym ludziom i czym prędzej ulotniliśmy się z tego smutnego miejsca pokonując ponownie drogę przez mękę targów książki. 
Wiem, że ten przydługi wpis nic nie zmieni ale wydaje mi się, że w jakiś sposób festiwal ten pokazuje ogólną kondycję komiksu w Polsce. I dostając co miesiąc do skrzynki moją prenumeratę Fluide Glacial łezka mi się w oku kręci, że u nas nie można zrobić czegoś takiego, mimo tak fajnej i bogatej historii polskiego komiksu.

Z innej beczki: dwa nowe rysunki które zrobiłem ostatnio. Znowu mnie zawiało w stronę mangi, mam nadzieję, że Wam się podoba:)




2 comments:

  1. Hmm, po KW sprzed roku i przeczytaniu powyzszego, mam jednak wrażenie, że dwa lata temu załapałem się na jeden z lepiej zorganizowanych konwentów w Polsce. Niby był pospiech, przekładane terminy, ale jednak.

    A rysunki w pytę.

    ReplyDelete
  2. No faktycznie było tak sobie. Kolejka może i była kilometrowa, ale przesuwała się dość szybko (ta do kas), ja byłem jakoś ok 13 i stałem w niej może 5-10 min, no i był sympatyczny pan żul, który ochoczo reklamował gości z kawą stojących na placu, nawet kawę przyniósł jak się go poprosiło i jakiś mały napiwek dało. Te niemiłosierne korki w salach Pałacu to już w zeszłym roku pamiętam, bo wybrałem się na zwiedzanie, także w tej kwestii nic się nie zmieniło. Na komiksowie istotnie bida z nyndzą, chyba nawet rok wcześniej za kiblami w szatni kongresowej było więcej stoisk... Ale dało się tma sprytnie przemknąć, co w niedzielę już zablokowali - trzeba było wsiąść do windy obok szatni i wjechać na 4 piętro, się lądowało dość blisko. Tak generalnie to się z Tobą zgadzam

    ReplyDelete